Wszystko zaczęło się od Mieszka Eichelbergera i jego pomysłu. Za pomysłem podążyły grupy dyskusyjne, które w tej chwili są prężnie działającymi społecznościami, codziennie pomagającymi wielu zmartwionym opiekunom kotów.

Kocie Porady to nasza odpowiedź na potrzeby osób, które chcą pogłębić swoją wiedzę i umiejętności z zakresu profesjonalnej opieki, pomocy przedweterynaryjnej, fizjoterapii czy dietetyki kotów. Chcemy dzielić się wiedzą z zakresu zoopsychologii oraz behawioryzmu, pokazując, jak zrozumieć kota i jego potrzeby.

Naszym celem jest podniesienie świadomości i wiedzy opiekunów kotów o specyfice gatunku, jakim jest kot, i jego potrzebach. Chcemy przyczynić się do poprawy dobrostanu wszystkich kotów, nie tylko tych, które mają dom.

Współpracują z nami lekarze weterynarii, behawioryści, zoopsycholodzy i dietetycy z całego kraju. W naszej pracy kierujemy się takimi zasadami jak uczciwość, skuteczność i jakość.

Decydując się na nasze usługi, możecie być Państwo pewni, że dołożymy wszelkich starań, by skutecznie pomóc w omawianym problemie.

Pamiętajmy jednak, że nasza pomoc to połowa sukcesu – druga połowa to zaangażowanie i praca własna właściciela wraz ze swoim podopiecznym.

W pracy z klientem stawiamy na proste, jasne i uczciwe zasady w komunikacji. Przekazujemy pełną informację na temat omawianego przypadku, niczego przy tym nie zatajając.

Wierzymy, że razem możemy zmienić los kotów nie tylko w Polsce, ale i na świecie.

Misja Projektu

Byłem pewnego rodzaju wspólnikiem i zakładnikiem środowiska miłośników i opiekunów kotów w naszym kraju. Zachowywałem się zbyt miło, zbyt łagodnie i pozwalałem taką postawą na pogłębianie się kryzysu związanego z sytuacją kota domowego. Brak donośnego głosu i niedostatecznie stawiany opór z mojej strony przyczyniały się – i przyczyniają – do zerowych zmian w liczbie kotów bezdomnych w Polsce oraz do przyrostu liczby zwierząt dzikich mordowanych przez koty. Nie poprawiały się też przez to warunki w domach, fundacjach, schroniskach czy hodowlach.

Jestem jednym z wielu liderów środowisk zwierzęcych – środowisk niereagujących na niesprawiedliwość w kwestiach przyrodniczych, bioróżnorodności i komfortu przyrodniczego. Nasze środowiska nie zwracały uwagi na ogrom ginących dzikich zwierząt, na wpływ kota na ekosystem, na świadome zaniedbania ze strony osób w naszej branży – behawioralnej, weterynaryjnej czy w sferze zwyczajnych opiekunów zwierząt. Przymykaliśmy oczy i milczeliśmy, bo „przecież nic nie można zrobić”, „nie moja sprawa”, bo „ktoś inny coś zrobi”.

Jestem liderem w branży, która – zamiast skupiać uwagę na najważniejszych tematach o znaczeniu milenijnym – odwraca wzrok od spraw i wartości naukowych. Za to kieruje się (i Was) na wesołe zdjęcia, śmieszne filmiki oraz zabawne anegdotki.

Jestem liderem w branży, która – zamiast uczyć, jak karmić kota – podaje Wam gotowe produkty wpędzające Waszych podopiecznych w gorszy stan zdrowia. W branży pozbawionej wstydu przy zalecaniu wypuszczania kota bez nadzoru, czy też bicia zwierzęcia, bo „inaczej się nie nauczy”.

Czemu branże zwierzęce tak się zachowują? Zarówno pytanie, jak i odpowiedź na nie są banalnie proste – nie chodzi o dobro zwierząt. Gra toczy się o zasięgi, o pieniądze i o to, byśmy byli dobrze postrzegani. Prawda nie jest wygodna, kolorowa i urocza jak kotek z opakowania naszej ulubionej marki premium.

W burdelu komunikacyjnym, który sobie sami zafundowaliśmy, mamy czasem problem z dostrzeżeniem, czy czytany przez nas artykuł bądź oglądany przez nas materiał wideo przekazuje prawdę. Czy ktoś nie przekręca informacji? Nie oszukuje? Jesteśmy zagubieni i zdezorientowani.

Kiedy ostatnio przyszło Wam do głowy zastanowić się: czy ten wpis był sponsorowany? Czy ktoś nakłonił autora do stworzenia tego tekstu? Jakie lobby zmusiło tego „X” do napisania tego czy tamtego? Ile zarabia i na czym?

Obecna sytuacja wygląda tak, że tytuły behawiorysty, zoopsychologa, lekarza weterynarii, biologa, zoologa – nie mają żadnego znaczenia.

Nazwiska ludzi nauki nie robią na nikim wrażenia. Większy posłuch od profesora Polskiej Akademii Nauk z Białowieży ma ciotka Leokadia, która sprzedaje gruszki na bazarku, a wujek Heniek (co naprawia samochody sąsiadom za flaszkę) jest autorytetem większym od profesora wydziału Przyrodniczego Uniwersytetu we Wrocławiu czy Szczecinie.

Ludzie nauki, badacze, specjaliści – wszyscy muszą konkurować z opiniami sprzedawców gruszek, domorosłych mechaników albo – co gorsza – influencerów promujących się (i swoich sponsorów) pięknymi zdjęciami na Instagramie, śmiesznymi filmikami na TikToku lub zwięzłymi tekstami na Twitterze.

Tak oto ja i moi współpracownicy jesteśmy pod względem potencjalnego posłuchu, postawieni na równi z gwiazdami TikToka czy Instagrama.

I tak – rozwijanie branży z takim podejściem byłoby dla nas dobre. Byłoby wygodne i dawało łatwe pieniądze oraz rozpoznawalność.

Ale Catvisors jest projektem edukacyjnym. Nie wstąpimy więc na drogę podejścia, które jest łatwe, przyjemne i wygodne. Może Was zdziwić, że w naszym zespole pracują dziesiątki ludzi o wielkich umysłach, o nieskończonej pasji oraz z wolą nauki. To potężne umysły chcące działać na polu wiedzy, nauki i badań. Oddane misji zmiany podejścia opiekunów oraz ludzi z branży do kwestii kota domowego w naszym kraju i na całym świecie. Zdaję sobie sprawę, że ludzi tych jest niewielu w zalewie badziewia i bylejakości, lecz doceniam ich wolę.

Nie przyłączę się do cyrku bylejakości, jaką serwuje nasza branża swoim klientom. Mimo że do tej pory sam potrafiłem także zawodzić. A nie chcę tego więcej robić. Zmieniam więc drużyny – na drużynę konkretów, bez udawania i próby dorównania tym, co chcą sprzedać się tanio za żwirek, paczkę karmy czy bilet na wydarzenie.

Jestem wzruszony, że są jeszcze tacy ludzie, którzy chcą walczyć, że „chce im się” i że mogę mieć w nich oparcie. Jestem przekonany, że razem uda nam się zmienić wiele rzeczy. Wierzę, że będę mógł się też wielu rzeczy od nich nauczyć. Powstanie projektu Catvisors jest niejako nowym startem – nową jakością.

Najważniejsze dla nas będzie dobre poinformowanie czytelnika, który odwiedzając nas, będzie przekonany, że zrobiliśmy wszystko, by pokazać mu prawdę, oraz zweryfikowaliśmy wszystkie dostępne źródła. Przedstawimy fakty, badania, dokumenty i doświadczenia w szerokim kontekście – kontekście rzeczywistym i opartym o realne doświadczenia i praktykę. Będziemy walczyć z kłamstwem, oszustwem, obłudą i działaniami mającymi zaszkodzić kotom i całemu środowisku. Zadbamy o wsparcie bioróżnorodności oraz zaprzęgniemy środowiska naukowe do połączenia z nam sił nas w tym ważnym dziele.

Nie jesteśmy kelnerami w restauracji, by podawać Wam takie informacje, jakich sobie zażyczysz. Nie jesteśmy też komputerem wypluwającym fakty bez kontekstu. Wiedza jest prawdziwa wtedy, gdy dotyczy całego świata przyrodniczego, którego człowiek jest niewielką częścią.

Kim jesteśmy, by stawiać takie oświadczenia?

Nie omieszkamy podzielić się z Wami naszymi uwagami, pokazać Wam omawiane problemy i sytuacje z naszej i innych perspektyw.

Nazywam się Mieszko Eichelberger, jestem zoopsychologiem i edukatorem.

Naszym liczącym ponad 70 osób zespołem zarządza Marta Gozdalska, nasza główna managerka i dyrektor zarządzająca.

Jesteśmy projektem Catvisors i razem z Wami zmienimy świat.